POWRÓT

Mr. Heartbreaker

Side A:

1.

  • Sharkey's Day 7:41

  • 2.
  • Langue D'Amour 6:12

  • 3.
  • Gravity's Angel 6:02


  • Side B:

    1.

  • Kokoku 7:03

  • 2.
  • Excellent Birds 3:12

  • 3.
  • Blue Lagoon 7:03

  • 4.
  • Sharkey's Night 2:29



  • Sharkey's Day 7:41

    "Dzień Sharkeya"

    Słońce wschodzi. Jak wielka łysa głowa.

    Wygląda nad sklepem spożywczym.

    To dzień Sharkeya.

    Dzisiaj jest dzień Sharkeya.

    Sharkey się budzi i mówi: Był facet...

    I była droga...

    I, ech, żebym mógł tylko zapamiętać

    Te sny...

    Wiem, że mi chcą coś... powiedzieć.

    Oooeee. Dziwne sny /dziwne sny/. O tak.

    I Sharkey mówi: Odwracam się, jest strach.

    Odwracam się raz jeszcze,

    I jest miłość. O tak. Dziwne sny.

    I małe dziewczynki śpiewają: Oooee Sharkey

    A kierownik mówi: Pan Sharkey?

    Nie ma go akurat w biurze,

    Czy mam coś przekazać?

    A małe dziewczynki śpiewają:

    Oooeee Sharkey. On jest pożeraczem serc.

    Śpiewają: Ooee Sharkey. Taak.

    On jest pożeraczem serc.

    A Sharkey mówi: Cała natura przemawia do mnie.

    Gdybym tylko

    Mógł zrozumieć co mi próbuje powiedzieć.

    Słuchajcie!

    Drzewa się chwieją na wietrze. Mówią do mnie.

    Owady pocierają nóżkami o nóżki.

    Mówią. Mówią do mnie. A sprytne zwierzaki

    Stają na tylnych nogach. Mówią. Mówią do mnie.

    Hej! Uważajcie!

    Robaczki pełzną mi po nogach w górę!

    Wiecie? Wolałbym oglądać to w telewizji.

    Mógłbym przykręcić obraz.

    A Sharkey mówi: Odwracam się, jest strach.

    Odwracam się znowu, jest miłość.

    Nikt mnie nie zna.

    Nikt nie zna mojego imienia.

    Sharkey mówi: Całą długą noc myślałem

    o tych małych samolocikach tam w górze.

    Fruwających wokół. Nawet ich dobrze nie widać.

    Są jak drobiny!

    I pełno w nich maleńkich ludzi.

    Jadących dokądś.

    I Sharkey mówi: Wiecie? Założę się, że mogłyby

    wszystkie wylądować na główce szpilki.

    A małe dziewczynki śpiewają: Oooee Sharkey!

    On jest pożeraczem serc. Śpiewają:

    Ooee. Ten Sharkey!

    On jest powolnym tańcem na brzegu jeziora.

    On jest całym

    Krajobrazem w ziarenku. On jest szalony!

    On jest piskiem opon

    Na starej drodze do Bostonu

    o północy dawno temu.

    A Sharkey mówi: Światła! Kamera!

    Wszyscy na plan! Klaps!

    Na początku filmu wiedzą, że mają się odnaleźć

    Lecz jadą w przeciwnych kierunkach.

    Sharkey mówi: Odwracam się, jest strach.

    Odwracam się znowu, jest miłość.

    Nikt mnie nie zna.

    Nikt nie zna mojego imienia.

    Wiecie? Hodują teraz mechaniczne drzewa.

    One rosną wysoko. Potem się same ścinają.

    Sharkey mówi: Całe życie pochodzi

    z jakiejś dziwnej laguny.

    Powstaje, rośnie z bagna oraz błota

    W mglistą noc. Wkrada się do domu.

    To jest życie. To życie!

    Odwracam się, jest strach. Odwracam się znów,

    jest miłość.

    Nikt mnie nie zna.

    Nikt nie zna mojego imienia.

    Głęboko w sercu najcimniejszej Ameryki.

    Siedlisku odwagi.

    Ha! Ha! Ha! Już zapłaciliście za to.

    Słuchajcie bicia mego serca.

    A małe dziwczynki śpiewają:

    Ooee Sharkey. On jest

    Powolnym tańcem na brzegu jeziora.

    Śpiewają: Oooeee, Sharkey.

    On jest pożeraczem serc.

    Ogłaszają nazwisko pana Sharkeya.

    Proszę, biały telefon grzecznościowy.

    A Sharkey mówi: Odwracam się, jest strach.

    Odwracam się znów i jest miłość.

    A małe dziewczynki śpiewają:

    Ooee Sharkey. Tak.

    Na szczyt Old Smokey cały w śniegu

    Oto dokąd chcę, oto dokąd mam zamiar,

    Oto dokąd mam zamiar

    Pójść.


    Do góry

    Langue D'Amour 6:12

    "Język Miłości"

    Chwileczkę, jak to było?

    Acha, była wyspa. I ten wąż.

    I wąż miał nogi. I mógł po wyspie chodzić.

    Tak, to prawda. Wąż z nogami.

    I na tej wyspie byli też mężczyzna i kobieta.

    I nie byli zbyt mądrzy.

    Ale za to szczęśliwi jak małże. Tak.

    Chwileczkę. Aha... więc któregoś wieczora

    wąż spacerował sobie

    Po ogrodzie mówiąc do siebie

    i zobaczył kobietę

    I zaczęli rozmawiać. Tak się zaprzyjaźnili.

    Bardzo zaprzyjaźnili.

    I kobieta bardzo polubiła węża.

    Bo kiedy mówił,

    Wydawał takie dźwięki językiem,

    a jego długi język

    Leciutko oblizywał jego wargi

    Tak jakby w ustach miał ogień,

    którego płomienie

    Wydobywając się na zewnątrz

    tańczyły na wargach.

    To się kobiecie bardzo podobało.

    A oprócz tego znudzona już była mężczyzną

    Bo cokolwiek się działo

    On był zawsze szczęśliwy jak małż.

    I co powiedział wąż? Tak, co on powiedział?

    Dobrze, opowiem wam.

    Wąż opowiedział jej o świecie. Opowiedział

    o wielkim

    Tajfunie, który przeszedł nad wyspą

    Aż wszystkie rekiny wyszły z wody. tak.

    Wyszły z wody i weszły do domów

    Szczerząc białe zęby.

    A kobieta słuchał. Była zakochana.

    Wtedy nadszedł mężczyzna mówiąc: Musimy iść!

    A kobieta iść nie chciała.

    Bo miała gorącą głowę.

    Bo była zakochana.

    Tak czy siak, wsiedli do łodzi,

    opuścili wyspę.

    Ale nigdzie miejsca nie zagrzali

    Bo kobieta była niespokojna.

    Miała gorącą głowę.

    Była kobietą zakochaną.

    I nie jest to opowieść mego ludu

    Jest to coś, o czym wiem tylko ja

    I pracując myślę o tym wszystkim

    Bo kiedy pracuję, myślę o tym.

    O la la la

    Tu i tam

    O tak

    Oto jest język miłości

    Ach, ani tu ani tam

    Tam tam

    Oto jest język miłości

    Oto jest język miłości

    Zaczekaj. Zaczekaj. Zaczekaj.

    Zaczekaj. Zaczekaj. Zaczekaj.

    Słuchaj. Słuchaj. Słuchaj.

    O la la...

    Oto jest język miłości

    Oto jest język mego serca

    O la la

    Oto jest język miłości

    Oto jest język mego serca

    Oto jest język miłości

    Oto jest język mego serca


    Do góry

    Gravity's Angel 6:02

    "Anioł Grawitacji"

    Umiesz tańczyć. Umiesz mnie rozśmieszyć.

    Masz oczy jak rentgen.

    Wiesz jak śpiewać. Jesteś dyplomatą.

    Wszystko to masz.

    Każdy cię kocha.

    Umiesz ptaki czarować na niebie. Ale ja,

    ja mam jedną rzecz.

    Ty zawsze wiesz co powiedzieć. I kiedy iść.

    Lecz ja mam jedną rzecz.

    Ty umiesz widzieć w ciemności.

    Lecz ja mam jedną rzecz.

    Ja ciebie kochałem bardziej.

    Ostatniej nocy obudziłam się.

    Zobaczyłam tego anioła. Przyfrunął przez okno.

    I powiedział: Dziewczyno,

    dumna jesteś z siebie, co?

    A ja się rozejrzałam wokół i spytałam:

    Kto, ja?

    A on rzekł: Im wyżej się wzlatuje,

    tym szybciej się spada.

    Powiedział:

    Wyślij to w górę. Patrz jak się wznosi.

    Patrz jak spada. Tęcza grawitacji.

    Wyślij to w górę. Patrz jak się wznosi.

    Patrz jak spada. Anioł grawitacji.

    Po co te góry? To niebo? Ta długa droga.

    Ten brzydki pociąg.

    On był brzydki. Miał brzydką twarz.

    Taki sobie odpadek ludzkiej rasy.

    I nawet Bóg się smucił patrząc na niego.

    A na jego pogrzebie

    Wszyscy jego przyjaciele stali wokół

    wyglądając smutno. Lecz

    W istocie myśleli o kanapkach z serem

    i szynką w pokoju obok.

    Każdy się koło niego kręcił. Wiem dlaczego.

    Mówili:

    tylko z łaski aniołów wznieść się mogę.

    Po co te góry? Po co to niebo?

    Wyślij to w górę. Patrz jak się wznosi.

    Patrz jak spada. Tęcza grawitacji.

    Wyślij to w górę. Patrz jak się wznosi.

    Patrz jak spada. Anioł grawitacji.

    Tak. Myśmy tak spokojnie leżeli

    I wtedy weszło widmo twej przeszłej miłości

    I stało tam. Przejrzyste. Pełne porządania.

    Patrz. Patrz. Patrz.

    Zapomniałeś zabrać koszulę.

    A tu jest twoja książka. Tutaj twoje pióro,

    na stole.

    Po co te góry? Po co to niebo?

    Ta długa droga? Ten pusty pokój!

    Po co te góry? Po co to niebo?

    Ta długa droga? Ten pusty pokój!


    Do góry

    Kokoku 7:03

    "KOKOKU"

    Na krótko przybyłem w to miejsce.

    Patrzę jak się porusza.

    Patrzę jak się trzęsie.

    Kumowaku yamano. Watashino sakebi.

    Watashino koewo.

    Ushano kokoku. Watashiwa sokoni.

    Watashiwa asobu.

    Góra z obłokami. płacz. Mój głos.

    Dom odważnego. Jestem tu teraz. Zagubiona.

    Mówią że martwi powstaną znów.

    I oto nadchodzą.

    Dziwne zwierzęta z epoki lodowcowej. I patrzą.

    Zdumione. jak wielkie pomyłki.

    A my mówimy: spokojnie

    Może jeśli udamy, że tego nie było

    to odejdą po prostu.

    Watashiwa sokoni. Watashiwa asobu.

    Mewotoji. Mewotoji.

    Kikunowa kotori. Watashino sahebi.

    Watashino koewo.

    Jestem tutaj w tym miejscu. Przegrywam.

    Mam oczy zamknięte.

    Zamknięte.

    Są tu ptaki. Coś słyszą. Krzyk. Mój głos.

    /A jednak możemy wszyscy być w błędzie. Nie

    byłoby to pierwszy raz/

    Kumowaku yamano. Watashiwa sokoni.

    Watashiwa asobu.

    Kumowaku yamano. Kikunowa kotori.

    Watashino sakebi.

    Góra w chmurach. Jestem tam. Zagubiona.

    Góra w chmurach. Są tam ptaki. Coś słyszą.

    Krzyk.

    Mówią, że świat jest teraz mniejszy.

    Mniejszy świat.

    Mówią, że człowiek jest teraz wyższy.

    Wyższy człowiek.

    Mówią, że gwiazdy są teraz bliżej.

    Dzięki, szczęśliwe gwiazdy.

    Przybywasz tu na bardzo krótko.

    Jikanwa tomaru. Ushano kokoku.

    Czas się zatrzymał. Dom odważnego.

    A na bardzo dalekiej gwieździe

    smukłe stworzenia przepatrują niebo.

    Mają płytki zamiast rąk.

    Teleskopy miast oczu.

    I mówią: Patrzcie! Tam w dole!

    Nawiedzona planeta się kręci.

    Mówią: Spójrzmy jak się kręci. Jak się

    trzęsie. Patrzmy jak się kręci. I trzęsie.

    Watashiwa sokoni. Watashiwa asobu.

    Kumowaku yamano.

    Watashiwa sahebi. Watashiwa koewo.

    Mewotiji. Mewotoji.

    Jestem tu. zagubiona. Góra w chmurach.

    Krzyk. Płacz. Moje oczy zamknięte. Zamknięte.

    I mówimy: Patrzcie jak się poruszamy.

    Jak się trzęsiemy.

    Jesteśmy tacy śliczni.

    Tacy śliczni. Mówimy: Patrzcie

    jak poruszamy się teraz. Jak się trzęsiemy.

    Jesteśmy tacy śliczni. Uściśnijcie nam dłonie.

    Uściśnijcie nam głowy, My potrząsamy stopami

    Jesteśmy tacy uroczy. Gdy się poruszamy.

    Gdy się trzęsiemy.

    Jesteśmy tacy mili.


    Do góry

    Excellent Birds 3:12

    "Wspaniałe Ptaki"

    Ptaki fruwają. Wspaniałe ptaki.

    Spójrz jak lecą. Tam.

    Pada śnieg. Wspaniały śnieg. Oto jest.

    Patrz jak pada.

    Długie słowa. Wspaniałe słowa.

    Słyszę je teraz.

    Oto jest cały obraz.

    Siedzę przy oknie. Patrzę jak pada śnieg.

    Wyglądam na zewnątrz.

    Poruszam się. Odwracam na czas. Skaczę!

    I mogę wylądować na nogach. Uważaj!

    Oto jest obraz.

    Oto jest cały obraz. /3x/

    Wyglądam. Przyglądam się.

    Lecz gdy widzę przyszłość,

    Zamykam oczy. Teraz widzę ją właśnie

    Widzę obraz ludzi wznoszących się.

    I obraz upadających.

    Widzę ludzi stojących na głowach.

    Są gotowi!

    Widzę obraz ludzi wznoszących się.

    I obraz upadających.

    Widzę ludzi stojących na głowach.

    Są gotowi!

    Wyglądają. Wyjrzyj! Uważają. Uważaj!

    Wyglądają. Wyjrzyj!

    Uważają, przyglądają się.

    Widzę obrazy ludzi. Obrazy ludzi.

    Wyglądają. Przyglądają się. Wyglądają.

    Widzę obrazy ludzi. Wyglądają.

    Wyglądają. Wyglądają.

    Widzę obrazy ludzi. Wyglądają. Wyglądaj.

    Obrazy ludzi. Wyglądają.


    Do góry

    Blue Lagoon 7:03

    "Błękitna Laguna"

    Dostałem twój list. Pięknie dziękuję.

    Tu mnóstwo słońca. I odpoczynku.

    Bardzo gorąco.

    W dzień nurkuję obok wraku. Nocami

    pływam w błękitnej lagunie.

    Zawsze zastanawiałem się kogo bym zabrał

    na wyspę bezludną.

    W dzień pamiętam miasta. Nocami marzę

    o miejscu doskonałym.

    W dzień nurkuję obok wraku. Nocami

    pływam w błękitnej lagunie.

    Głębin pięć pod wodą twój ojciec spoczywa.

    Z kości jego powstały korale.

    Oto perły, które były jego oczami. Nic z tego

    bezpowrotnie nie sczezło.

    Lecz morze wszystko zmienia.

    W coś co bogate jest i dziwne.

    I tylko ja zostałem aby to opowiedzieć.

    Nazywaj mnie Izmaelem.

    Dostałem twój list. Pięknie dziękuję.

    Tu mnóstwo słońca. I odpoczynku.

    Bardzo gorąco.

    W dzień nurkuję obok wraku. Nocami

    pływam w błękitnej lagunie.

    Zawsze zastanawiałem się kogo bym zabrał

    na wyspę bezludną.

    Widziałem dzisiaj samolot.

    Przeleciał nisko nad wyspą.

    Lecz moje myśli były daleko.

    I jeśli kiedyś ten list otrzymasz.

    Myślę o tobie.

    Kocham i całuję. Błękitny Pacyfik. Podpis.

    /Serdeczne podziękowania dla Roberta Coe za pomoc i sugestie/

    /Cytaty liryczne z "Burzy" oraz "Moby Dicka"/


    Do góry

    Sharkey's Night 2:29

    "Noc Sharkeya"

    Słońce opada. Jak wielka łysa głowa.

    Chowa się za bulwarem /Oooeee/.

    To noc Sharkeya.

    Tak. Dziś jest noc Sharkeya.

    I kierwnik mówi: Sharkey?

    Nie ma go akurat w biurze.

    Czy mam coś przekazać?

    A Sharkey mówi: Hej, kemosabe.

    Dawno nie widzieliśmy się.

    Mówi: Hej sport. Trzeba połączyć kropki.

    Kawałki dopasować.

    Mówi: Wiesz, widzę dwa małe odbicia siebie.

    Po jednym w każdym twoim oku. Robią

    wszystko to co ja.

    Ile razy zapalam papierosa,

    one zapalają swoje.

    Ile razy piję, one też piją.

    Doprowadza mnie to do szału. Do wściekłości.

    A Sharkey mówi: Głęboko w sercu

    najciemniejszej Ameryki.

    Dom odważnego. Mówi: słuchaj bicia mego serca.

    Ogłaszają nazwisko pana Sharkeya. Biały

    telefon grzecznościowy proszę.


    Do góry

    POWRÓT