powrót



"Trying to kiss the sun"

W marcu premiera płyty "Trying to kiss the sun". O tym słyszeli już pewnie wszyscy, ale czego ci wszyscy mogą się spodziewać po niemieckim kwartecie, który powstał 4 lata temu? 'Floydzi raz jeszcze' to etykietka z jaką wchodzili na muzyczny rynek... Owszem przerabiali (lub grali prawie identycznie..) utwory naszych różowych przyjaciół i inspirując się ich twórczością nagrali swój debiutancki krążek "God has failed". Znalazło się na nim trzynaście nagrań. Szczerze mówiąc słuchając tej płyty dostałam to czego spodziewałam się po floydowskim zespole. Świetnie brzmiąca gitara, ciekawy głos wokalisty, ale wszystko jakby już kiedyś, gdzieś i o tej samej porze.. Całą sytuację starają się ratować bardzo piękne teksty, ale to przecież nie wszystko, prawda? Przyznam się szczerze, że tą płytę przesłuchałam parę razy i widocznie nie przywiązywałam zbyt dużej wagi do tego co na niej się znalazło.. ponieważ podczas jednej z ostatnich NMP nawet nie umiałam rozpoznać bez zapowiedzi jednego z utworów.

Gdy usłyszałam, że najnowsza płyta RPWL "Trying to kiss the sun" może być znakomita nie mogłam w to od razu uwierzyć. Co wspaniałego może zrobić dobry zespół? A jednak.. jakie było moje zaskoczenie, gdy po raz pierwszy usłyszałam te nagrania.. Płyta wciąga i porywa nas w tajemniczą podróż do własnego wnętrza, wprowadza w niesamowity, wiosenny nastrój. Jest świeża, równa i trochę tajemnicza. Z każdym przesłuchaniem odkrywam w niej coś nowego. Ci, którzy narzekali na pierwszy krążek grupy teraz powinni być w 100% usatysfakcjonowani.. Nie chcę opisywać tu moich typów na tej płycie ( a jest ich.. parę.. jak na przykład spokojny i taki.. niemęski "Believe me", bo jeśli gdzieś na płycie jest Anioł, to właśnie tutaj, lub "Sugar for the ape" z ostrą gitarą, która kiedyś tam się uspokaja i na chwilę ustępuje miejsca również anielskiemu w tym fragmencie głosowi Langa), warto jednak skupić się głównie na zakończeniu, które uwieńczone szalonym utworem 'Home again' jest po prostu strzałem w 10-tkę! Panowie Yogi Lang (śpiew, klawisze) Karlheinz Wallner (gitara), Phil Paul Risettio (perkusja), Stephan Ebner (gitara basowa- zastąpił Chrisa Postla, który odszedł z zespołu z powodów rodzinnych) z pewnością wiedzą co robią, bo zamiast 2 kroków w przód i jednego do tyłu przeskakują 3 przed siebie i nie cofając się tworzą swój własny styl.

Jestem również zauroczona pomysłem okładki albumu. Ogromne, żółte (czy mogło być inaczej?) słońce i wszystko jakby prosto z okładki książki dla młodszego brata..

Nie przeczę, że z wielką radością wybieram się na ich marcowy koncert promujący "Trying to kiss the sun". Jeśli na żywo okażą się równie dobrzy jak na płycie, to stanę się wierną słuchaczką naszych sąsiadów. Jak to było..? Gorąco polecam i do zobaczenia!


Oka